[Dobra wył?cz to, teraz wył?cz]
[Sie masz ziom
Reprezentacja 200ł powraca
Z lat 80-tych osiedli
Wiesz o czym m?wie
Sprawdź to
Tak jest na tych podw?rkach
Aha]
Polskie nagrania, czarny winyl do bitu trzeszczy.
W tym harmonia wierszy, o czasach dzisiejszych.
Nie jestem najm?drzejszy, choa swoje mi wpojono.
Projekt mi wiadomo?a, nie b?j sie ide z pokor?.
Bez cienizny jak picolo, patrz ziom full kolor.
Już nie ma disco polo, ta?my na stadionach płon?.
To nasz pierdolony zysk, nie karz mi tego poj?a.
Pierwsza luta w pysk, tak sie zaczyna prolog.
Od wschodu słonca tłum, Aleksandrowaska.
Miasto sie budzi, dzien nocny tajemnice burzy.
Pow?d to duży, zn?w wygasza zapał.
To nasze życie na og?ł rozło?one w ratach.
Poznaj smak żwiata, ta planeta jest nasza.
Czyli moja, Twoja, wszystkich!
Nie przera?a mnie widok czarnej terrorystki.
Przez Bałuckie uliczki, prowadzi mnie instynkt.
Miedzy szare budynki tak tu sie żyje.
Ogniwo peka to nie kontenta.
Skład tych linijek, to rzeczywisto?a.
Znać prefiks, co kreci przyszło?a, kt?ra nie bedzie pomyłk?.
Nie czas na skurwysynstwo!
Rap bez teorii spisk?w.
Le? przy rymach jak pit bull przy biglu.
Nie my?le, co znajdzie sie na singlu.
Jestem zwykły, brzmi to zwyczajnie.
Gdybym był żlepy, niszczyłbym MC brayl`em.
To już brzmi fajnie.
Co jest sensacj? to pozycje umacnia.
Po co mi to?
Wa?ne eby nikt nigdy nie wsadził mnie w uniform.
W ceremonii sztywnej jak klawikord.
Dzi? ja ze swoj? klik? fakt [fakt].
Modne to słowo podejmuje ryzyko.
Doba za Tob? z energi? jak kopiko.
Pr?buj?c poj?c dwa cztery non-stop jak w palcach trewolo.
Dwa cztery godziny, skoku adrenaliny.
Przemycam prawde sprawnie jak winyl.
Ziom miejmy pewno?a, e kiedy? nas odwiedzi Władek Jagiełło.
I bedzie tego pełno.
Dwa cztery godziny, skoku adrenaliny.
Przemycam prawde sprawnie jak winyl.
Ziom miejmy pewno?a, e kiedy? nas odwiedzi Władek Jagiełło.
I bedzie tego pełno.
Dedykowane tym, co na koncertach nie piszcz?.
To pismo od serca nie popeka.
Zjawisko kurestwa, ognisko nakreca rykowisko.
Ka?dy mi byłby bratem tak naprawde chc?c zabłysn?a.
To wyszło z czasem, jasno jak wokal na patel.
Wypłate zgarn?ł Kuksu, eksplodował krater sł?w.
Poszły pie?ci, nie wymagam by? oddawał cze?a mi.
Zdrada to zdrada, to te? nie m?j werdykt ziom.
Był pewnien zesp?ł charakter zespuł sze?ciu.
Trzech jest OK trzech raczej skre?l już.
W krainie gest?w tu rz?dzi Kozakiewicz.
Dla konfident?w prawdy, gotowe szeregi.
|